Zbigniew Romaszewski - Logo Zbigniew Romaszewski
Romaszewski.pl: HOME / I Kadencja Senatu RP 1989 - 1991 / Uchwała Senatu o zabezpieczeniu funkcji publicznycg przed dzialalnością agenturalną (53. pos.)

Uchwała Senatu o zabezpieczeniu funkcji publicznycg przed dzialalnością agenturalną (53. pos.)

1991-07-18

Uchwała Senatu
o zabezpieczeniu funkcji publicznych
przed działalnością agenturalną

53. pos. Senatu RP w dniu 18 lipca 1991 roku

 

Uwaga redakcji: Warto zauważyć, że w spisie treści publikacji podsumowującej I kadencję Senatu wydanej przez Kancelarię Senatu w 1991 roku, ten punkt porządku dziennego jest zatytułowany: "Uchwała Senatu w związku ze zbliżającymi się wyborami". Publikacja ta (oprócz sprawozdań stenograficznych) jest w zasadzie jedynym źródłem, w którym można poszukiwać wiedzy na temat treści posiedzeń Senatu I kadencji.

Senator Romaszewski zarekomendował Izbie przyjęcie uchwały przygotowanej pod jego kierunkiem przez Komisję Praw Człowieka i Praworządności. Uchwała dotyka problemu, który winien być rozwiązany dużo wcześniej. Fakt, że pojawił się teraz, w atmosferze kontrowersji i niepewności, jest zdaniem Senatora kompromitujący dla organizacji służb specjalnych, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i polityki bezpieczeństwa państwa.

Projekt przedkładanej uchwały wychodzi z założenia, a jest to pewnik, którego według Senatora nikt nie jest w stanie podważyć, że do 1989 r. na terenie Polski działały służby bezpieczeństwa i informacji wojskowej, służby specjalne pozostające w bardzo bliskich kontaktach ze służbami specjalnymi państw ościennych lub przez nie z urzędu infiltrowane. W gruncie rzeczy nie zrobiono nic, aby zapobiec dalszej infiltracji przez te służby najważniejszych organów państwa.

Praca w służbach specjalnych, działalność agenturalna jest odbierana w opinii publicznej i w opinii całego parlamentu jako hańbiąca, a zatajenie okoliczności bliskich kontaktów ze służbami specjalnymi stwarza możliwość szantażu. W imię bezpieczeństwa państwa powinniśmy skończyć z tym dylematem raz na zawsze - uważa Senator. To, że do tej pory nie zostały wypracowane procedury i metody działania, które zapewniłyby bezpieczeństwo i jednocześnie chroniły obywatela przed krzywdzącymi zarzutami, jest specyficznym dziwactwem naszego systemu. Mamy do czynienia z zaciemnianiem i zamazywaniem sytuacji. Mówi się o ujawnianiu, podczas gdy w rzeczywistości chodzi o zabezpieczenie osób pełniących funkcje publiczne. W Polsce nie ma obowiązku ubiegania się o te funkcje. Każdy może zachować swoją smutną tajemnicę dla siebie i żyć sobie spokojnie - tyle że nie na stanowiskach publicznych.

W zaprezentowanej przez Senatora uchwale w odniesieniu do kandydatów na parlamentarzystów - posłów i senatorów - zaproponowano przeprowadzenie stosownej procedury - pod nadzorem prokuratora generalnego. Jeśli kandydat był współpracownikiem służb specjalnych, taki fakt powinien być podany do wiadomości publicznej. Jest to prawo wyborcy do informacji na temat kandydującego - argumentował Senator Romaszewski. To wyborca winien zadecydować, czy dana osoba ma być posłem lub senatorem. Nie twierdzę, że mamy odcinać komuś drogę, ograniczać czyjeś prawa obywatelskie - kontynuował. Jeśli ktoś był agentem, nadal może kandydować. Może powiedzieć: byłem szantażowany, moja działalność ograniczała się do tego i tego, w tym okresie się skończyła, od tego czasu prowadziłem taką a taką działalność. Jeśli funkcjonariusz służb bezpieczeństwa startuje jawnie, jak np. płk Karpacz, wyborcy zadecydują o jego wyborze. Ale po to, żeby zadecydować, wyborcy muszą mieć stosowną wiedzę. Tę wiedzę trzeba im dostarczyć, a nie ukrywać ją przed nimi i stwarzać nieprawdopodobne przeszkody w jej pozyskaniu.

Do tej pory ani rząd, ani parlament nie podjęli działań mających na celu ochronę naczelnych stanowisk przed zagrożeniami, o których mówiłem - stwierdził Senator. Stanęliśmy przed stworzeniem aktu, który na krótko przed wyborami może doprowadzić do zablokowania tych zagrożeń. Zarzut, że materiały, którymi dysponuje Urząd Ochrony Państwa, Urząd Spraw Wewnętrznych, są niepewne i że mogą się w nich znajdować jakieś fałszerstwa, jest bezzasadny. Zaskakuje, że ministerstwo nie zrobiło nic w celu zweryfikowania tych materiałów i dostarczenia ich tym, których one dotyczą. Mieliby już dawno możliwość wyjaśnienia wszystkiego, co w tych materiałach się znajduje, na drodze prawnej i sytuacja byłaby dziś jasna. Ograniczenie prawa obywateli do wglądu we własne akta, które są przechowywane w dziwnych warunkach i mogą ulegać fałszowaniu, jest naruszeniem prawa człowieka do informacji i do własnego obrazu.

Powołując się na wiedzę o aktach służb bezpieczeństwa w Czechosłowacji, Senator za niemożliwe uznał ich skuteczne fałszowanie. Każdy raport agenta umieszczano co najmniej w trzech, czterech miejscach: w teczce agenta, w teczce oficera prowadzącego, w aktach operacyjnych danej sprawy itd. Wszystkie dają się odtworzyć i zweryfikować. Jest to tylko kwestia dobrej woli. Jeśli mówi się, że akta nie pozwalają w chwili obecnej na obiektywną informację, to dlaczego do tej pory nie podjęto trudu ich zrekonstruowania? Dlaczego, zamiast myśleć o tym, jak ten proces przeprowadzić skutecznie, sprawiedliwie, dla dobra obywateli i z zachowaniem ich wszystkich praw, myśli się, dlaczego go nie przeprowadzać? Dlaczego problemu nie usiłuje się rozwiązać, tylko mówi się, że jest trudny do rozwiązania? Problemu ustalenia dostępności do stanowisk publicznych, który winien być rozstrzygnięty ustawowo, nie unikniemy - argumentował Senator. Natomiast jeśli chodzi o najbliższe wybory, uchwała Senatu jest środkiem sygnalizującym, że taki problem istnieje.

Odnosząc się do głosów, jakie padły w dyskusji na temat zaproponowanej przez niego uchwały, Senator Romaszewski uświadomił, że nie chodzi o karanie kogokolwiek, lecz o bezpieczeństwo kraju. Że nie ma tu kwestii przestępstwa, tylko kwalifikacji na niektóre stanowiska i funkcje w państwie. Nie zgodził się z zaprezentowaną przez senatora Szczypiorskiego filozofią "grubej kreski", chroniącą jakoby społeczne zdrowie. Istnieje taki element zdrowia społecznego, jak odpowiedzialność za popełnione czyny. Jeżeli zgodzimy się, że w pewnym momencie odpowiedzialność się kończy i będziemy robili amnestię co rok, co dwa lata, to pojęcie odpowiedzialności całkowicie się zatraci. Jeśli nie odpowiadają za to, co się działo, poprzednie rządy, jeśli ludzie nie odpowiadają za to, co robili wcześniej, to nie odpowiada również rząd Mazowieckiego i Balcerowicza, których błędy były daleko mniejsze.

Nie jestem również w stanie przyjąć argumentacji - kontynuował Senator Romaszewski, że służby specjalne to są takie służby, w których agent przechodzi z wywiadu do wywiadu. Niech przechodzi i rzeczywiście nie muszą go ujawniać, ale to byłby absurd, gdyby UOP inwigilował parlament przy pomocy agentów Służby Bezpieczeństwa. Nie przyjmuję do wiadomości, że materiały pozostają w tych samych rękach. Jeśli tak jest, te instytucje należy rozwiązać. Bo nie może być tak, żeby materiały dotyczące obywateli znajdowały się w rękach tych, którzy mogą je fałszować, niszczyć i podmieniać.

Zgadzając się z tym, że rozstrzygnięcie sprawy w formie uchwały Senatu jest symbolicznym gestem politycznym, Senator Romaszewski uświadomił konieczność rozstrzygnięć na drodze inicjatyw ustawodawczych. Jako dwie najpilniejsze wymienił ustawę o dostępie obywateli do materiałów, które są gromadzone na jego temat oraz o zabezpieczeniu stanowisk publicznych. Zwrócił ponadto uwagę na konieczność stworzenia ustawy o ochronie tajemnicy państwowej, ponieważ nadal obowiązuje nie nowelizowana od lat, pochodząca z czasów głębokiego stalinizmu. Stwarza to w sferze tajemnicy anarchizację. Są tacy, którzy wiedzą i tacy, którzy nie wiedzą. To również jest niedopuszczalne.

Copyright 2011 © Bobartstudio.pl
Autorzy: Pawł Piekarczyk, Szymon Zaleski, Marcin Sadłowski, Adam Bielański
Fot.: Erazm Ciołek, Jarosław M. Goliszewski, Kazimierz Kawulak, Krzysztof Mazur, Paweł Piekarczyk, Tomasz Pisula, Anna Wdowińska