Zbigniew Romaszewski - Logo Zbigniew Romaszewski
Romaszewski.pl: HOME / Publikacje / List do redakcji "Rzeczpospolitej" w sprawie prezydenckich ułaskawień

List do redakcji "Rzeczpospolitej" w sprawie prezydenckich ułaskawień

2001-02-27

Oficjalna strona senatora Zbigniewa Romaszewskiego

 

W sprawie prezydenckich ułaskawień

List do Redakcji "Rzeczpospolitej" złożony 27 lutego 2001 roku

 

Warszawa, dnia 27 lutego 2001 roku.

Szanowny Pan RedaktorJan Skórzyński"Rzeczpospolita"

Szanowny Panie Redaktorze!

W ostatnim czasie przez media przetacza się dyskusja na temat prezydenckich ułaskawień, w związku z ujawnieniem kilku, budzących poważne wątpliwości, przypadków ułaskawienia skazanych przez prezydenta Lecha Wałęsę. Jednocześnie kancelaria obecnego prezydenta, Aleksandra Kwaśniewskiego odmawia ujawnienia nazwisk osób ułaskawionych przez tego ostatniego. Cała ta sytuacja budzi zrozumiałe zaniepokojenie i skłania mnie do zabrania głosu w tej ważnej sprawie, wokół której narasta wiele nieporozumień i mitów.

 

 

  1. Instytucja ułaskawienia jest potrzebna w systemie prawa, gdyż niezależnie od instancyjności postępowania karnego, zdarzają się na całym świecie pomyłki sądowe i niezbędna jest możliwość naprawienia krzywd wyrządzonych przez wymiar sprawiedliwości poszczególnym ludziom. Ponadto, nie jest możliwe opisanie całej złożoności życia społecznego w aktach prawa pozytywnego i powinien istnieć środek nadzwyczajny, pozwalający w wyjątkowych wypadkach, dostosować wymogi prawa do zasad zdrowego rozsądku. Jest to szczególnie ważne wtedy, gdy w związku z długotrwałością postępowania, pozytywne zmiany w osobowości sprawcy przestępstwa zaszły tak daleko, że skazywana osoba jest już praktycznie1 innym człowiekiem, a wykonanie kary miałoby jedynie znaczenie negatywne, burząc efekty procesu resocjalizacyjnego i niszcząc życie rodzinne. W mojej 12 letniej, dość obfitej praktyce przewodniczącego Senackiej Komisji Praw Człowieka i Praworządności, sam dwu czy trzykrotnie występowałem do prezydenta o ułaskawienie konkretnej osoby. We wszystkich jednak przypadkach było to poprzedzone szczegółowym badaniem okoliczności, poznawaniem osoby, która miała być ułaskawiona, jej planów, czy wreszcie środowiska, do którego miała trafić. Tak więc podkreślam: instytucja ułaskawienia przez prezydenta jest konieczna, jednakże jest to środek nadzwyczajny, który powinien być stosowany z ogromną ostrożnością i rozwagą.

     

  2. Zarówno podczas kadencji Lecha Wałęsy jak i Aleksandra Kwaśniewskiego liczba ułaskawień kształtowała się w granicach 3-3,5 tysiąca, co daje średnio 600 - 700 ułaskawień w ciągu roku. Jeśli liczbę tę porównamy z liczbą skazań na bezwzględną karę pozbawienia wolności (1990 - 29.140, 1995 - 32.224, 1997 - 25.806, 1998 - ok. 20.000), a przede wszystkim w takich sprawach występuje się o ułaskawienie, to okaże się, że aż w 2 - 3% spraw wyrok był korygowany przez prezydenta. Piszę "aż" bo widać, że ułaskawienia nie dotyczą pojedynczych przypadków, ale stają się niewielkim, ale jednak widocznym, elementem polityki karnej. Można oczekiwać, że ścisłe porównanie danych dla poszczególnych lat dałoby rezultat jeszcze bardziej alarmistyczny. Alarmistyczny, gdyż świadczy o tym, że: albo stan orzecznictwa sądów jest bardzo zły, a urząd prezydenta nie podejmuje działań systemowych, albo że decyzje o ułaskawieniu są podejmowane dość lekkomyślnie i arbitralnie. Niezależnie od tego, który z członów tej alternatywy jest prawdziwy, istniejąca sytuacja wymaga wyjaśnień ze strony urzędu prezydenckiego.

     

  3. Decyzja prokuratora generalnego Lecha Kaczyńskiego o wszczęciu postępowania wyjaśniającego jest bezwzględnie słuszna, gdyż niezależnie od tego jakie były przyczyny niepokojących ułaskawień - bezmyślność, bałagan czy korupcja - opinia publiczna powinna znać osoby publiczne odpowiedzialne za to, że pan Słowik przebywa na wolności i może kontynuować swą przestępczą działalność. Wszelkie oskarżenia o motywy polityczne, czy osobiste są przejawem zwyczajnego matactwa i mam nadzieję, że minister Kaczyński się nimi nie przejmuje. Niepokojąca jest za to fascynacja mediów domniemaną aferą w kancelarii prezydenta Wałęsy, gdyż odwraca to uwagę od istoty problemu, o którym mówiłem w punkcie 2, a także od tego, że problem ten nie zniknął i dziś.

     

  4. Sądzę, że zupełnie nie do przyjęcia jest postępowanie kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego, która odmawia udostępnienia danych o osobach ułaskawionych przez obecnego prezydenta. Urzędnicy kancelarii powołują się przy tym na szczególną interpretację art. 28 Ustawy o ochronie danych osobowych, który podobno ma udostępniania takich danych zabraniać. Interpretacja ta jest rażącym przykładem rozejścia się uregulowań prawnych ze zdrowym rozsądkiem i rzeczywistymi potrzebami społecznymi. Jest czymś absolutnie niedorzecznym, że proceder zdumiewających ułaskawień musiał czekać aż 8 lat i zostać ujawniony dopiero w wyniku niedyskrecji świadka koronnego. Pozostałe ułaskawienia poczekają sobie, aż nie daj Boże pojawi się nowy świadek koronny. Podanie odpowiednich informacji, w odpowiednim czasie, do wiadomości publicznej mogło proceder zlikwidować natychmiast. Ustawa o ochronie danych osobowych jest daleka od doskonałości i w obecnej postaci stanowi poważną przeszkodę w realizacji jawności życia politycznego, gospodarczego i społecznego. Jednak złożona przez urząd prezydencki interpretacja nie tylko nie koryguje niedoskonałości ustawy, ale stara się wznieść w sprawie ułaskawień chiński mur pomiędzy prezydentem, a społeczeństwem. Art. 28 Ustawy, niezależnie od swego bełkotliwego sformułowania, miał w istocie na celu ochronę informacji zawartych w rejestrze osób prawomocnie skazanych i nie sądzę, aby intencją ustawodawcy było ograniczenie jawności zagwarantowanej przez Konstytucję. Chodzi przede wszystkim o przepis zawarty w Art. 45 Konstytucji RP przesądzający, że poza szczególnymi przypadkami, postępowanie sądowe jest jawne, a wyrok jest ogłaszany publicznie. Skorzystanie przez prezydenta z prawa łaski jest jego bezdyskusyjną prerogatywą, jednakże - ponieważ stanowi ono element wymiaru sprawiedliwości - powinno być całkowicie jawne. Sytuacja, w której jawne wyroki sądowe są uchylane, w ramach tajnej procedury ułaskawieniowej, przez prezydenta, nie ma nic wspólnego z demokratycznym państwem prawa. Dla opinii publicznej, niezależnie od niepokojących statystyk, nie jest obojętne czy prezydent ułaskawia Słowika czy matkę pięciorga dzieci, która zabiła w afekcie męża pijaka. Nie wiadomo przy tym ochronie jakiego dobra miałaby ta tajność służyć. Ochronie dobrego imienia przestępcy, czy może Kancelarii Prezydenta? Ponadto warto pamiętać, że zgodnie z Art. 4 Konstytucji to Naród sprawuje w Polsce władzę przez swych przedstawicieli. Takim ważnym przedstawicielem jest także pan prezydent, powinien więc sprawozdawać się z podejmowanych działań przed swoim suwerenem.

Łączę wyrazy szacunkuZbigniew Romaszewski

 

Copyright 2011 © Bobartstudio.pl
Autorzy: Pawł Piekarczyk, Szymon Zaleski, Marcin Sadłowski, Adam Bielański
Fot.: Erazm Ciołek, Jarosław M. Goliszewski, Kazimierz Kawulak, Krzysztof Mazur, Paweł Piekarczyk, Tomasz Pisula, Anna Wdowińska